Kasa chorych być może zwiększy limity przyjęć chorych
Na wizyty u lekarzy specjalistów w wielu łódzkich przychodniach i poradniach przyszpitalnych pacjenci muszą teraz czekać nawet ponad trzy miesiące.
Coraz trudniej o wolne miejsce w szpitalach – niektóre placówki już przekroczyły miesięczne limity przyjęć chorych, wynikające z kontraktów podpisanych z Łódzką Regionalną Kasę Chorych.
– Podpisaliśmy je na pół roku, ale rozliczamy się w systemie kwartalnym. Już teraz wiem, że przekroczymy styczniowy limit przyjęć pacjentów – powiedział Jerzy Badowski, zastępca dyrektora szpitala im. Kopernika.
– Poradnie ortopedyczna, chirurgii ogólnej, endokrynologiczna i neurochirurgiczna są oblegane przez chorych. Czasami trzeba czekać tam na wizytę u specjalisty nawet dwa miesiące. W poradni ortopedycznej przyjęto w grudniu ubiegłego roku 1060 pacjentów, a limit zakłada przyjęcie nie większej liczby chorych niż 800 miesięcznie. A przecież złamań czy skręceń nie da się zaplanować.
Pacjentki stoją także w kolejkach w Centrum Zdrowia Matki Polki. Umawiają się na terminy w poradniach menopauzy, sutka, ginekologicznej. – Do poradni ginekologicznych czy leczenia menopauzy czekają nawet ponad miesiąc – poinformował Przemysław Oszukowski, dyrektor szpitala. Hosting – Ale co mam zrobić, jeśli limity przyjęć zakontraktowane przez Branżową Kasę Chorych już się skończyły, bo obejmowały kilkanaście wizyt u lekarzy, a limity podpisane z Łódzką Regionalną Kasą Chorych też nie pozwalają przyjąć wszystkich od razu. Mam nadzieję, że będą one renegocjowane w następnym półroczu i zostaną zwiększone.
W szpitalu im. Biegańskiego trudno jest o miejsce na oddziałach pediatrycznym, internistycznym i chorób zakaźnych. W poradniach hematologicznej, kardiologicznej i chorób zakaźnych zapisy przyjmowane są… na kwiecień.
– Przyjmujemy tych, którzy muszą być przyjęci, ale o limitach pamiętamy cały czas, bo za przekroczenia nikt nam nie zapłaci – stwierdził Zbigniew Deroń, zastępca dyrektora ds. lecznictwa tego szpitalu. – Mamy w tym roku wyjątkowo duży kontrakt podpisany na hospitalizację chorych w oddziale internistycznym, a i tak brakuje tam ciągle miejsc.
Dyrektorowi szpitala im. Barlickiego podlega 16 jednostek. – Kontrolujemy na bieżąco liczbę przyjętych pacjentów do poradni i na leczenie szpitalne, żeby za bardzo nie przekroczyć ustalonych norm – powiedział dyrektor Andrzej Waniek. – Świadczymy teraz o jedną trzecią mniej usług niż w ubiegłym roku. W 2000 roku musiałem o 70 zmniejszyć liczbę łóżek na oddziałach. Teraz są dni, że nie mam gdzie kłaść chorych. W poradniach okulistycznych, chirurgii szczękowej i plastycznej na wizytę trzeba czekać przynajmniej dwa miesiące.
Podobnie jest w poradni urologicznej i laryngologicznej w szpitalu im. Pirogowa. – Na ten rok dysponowaliśmy funduszem w wysokości 1,4 miliona złotych i tyle przeznaczyliśmy dla placówek medycznych w naszym województwie – poinformował Włodzimierz Stelmach, dyrektor ŁRKCh. – Planujemy zwiększyć ściągalność składki, więc jeśli tylko pieniądze trafią do kasy ogłosimy konkurs i zwiększymy liczbę przyjęć do szpitali i porad udzielanych przez specjalistów.
Autor artykułu: jxb