Nie ma chętnych na wielkie bale sylwestrowe! W Łodzi po raz pierwszy od lat nikt nie będzie witał Nowego Roku w salach Pałacu Poznańskiego. Odwołano też bale w restauracjach „Esplanada” i w Teatrze Wielkim. W całym regionie mało kto wybiera się na sylwestra za kilkaset złotych od pary.
– Nic dziwnego, że nikt nie chce płacić takich pieniędzy za noc – mówi Janusz Walasek z Łodzi. – Dzisiaj lepiej Nowy Rok witać w domu, albo u znajomych, na prywatce.
Balu w Pałacu Poznańskiego nie będzie, bo 1,5 tys. złotych zdecydowało się zapłacić tylko 40 par. Tyle samo miało kosztować odwołane przyjęcie w „Esplanadzie”, nie będzie też balu w innej dużej łódzkiej restauracji, „Ziemia Obiecana”, gdzie zaproszenie dla pary kosztowało 700 zł.
W Sieradzu największy bal odbywa się w sali byłego Urzędu Wojewódzkiego. Może pomieścić 200 osób, ale będzie zapełniona tylko w połowie. – Jeśli w Łodzi nie ma pieniędzy na bale, to co dopiero w Sieradzu?
– mówi Bożena Wilczyńska, organizatorka sylwestra. Para za całonocną zabawę zapłaci tu 450 zł. O 50 złotych droższy jest bal w skierniewickim hotelu „Polonia” – sprzedano tylko połowę ze 100 zaproszeń.
W hotelu „Agat” w Piotrkowie sprzedano prawie wszystkie miejsca, choć para za zabawę sylwestrową musiała zapłacić 700 zł. Powodzeniem cieszą się też sylwestry w łódzkich pubach. Zaproszeń na siedzące miejsca brakło np. w „Bagdad Cafe”, mimo że kosztowały 160 zł od osoby.
Tani dolar skłonił niektórych do wyjazdów zagranicznych. Za 500 zł od osoby można było wybrać się na sylwestra do Wiednia lub Pragi, za 1,5 tys. zł na dwa tygodnie do Egiptu.
Najwięcej osób spędzi sylwestra na prywatkach, u znajomych lub w NOT…, czyli na Nocnym Oglądaniu Telewizji.
Autor artykułu: (ani)