Widzew leci do Niemiec


Po burzliwej analizie przyczyn płockiej wpadki w Widzewie nadszedł czas wyciągania wniosków z remisu z Amiką.
Bez usunięcia błędów drużynę czeka zimowanie w strefie spadkowej, choć 10 tysięcy widzów oraz oglądający transmisję w Canal+ przyznają, że potencjał kadrowy łódzkiego pierwszoligowca już dawno nie był tak duży.

Tym razem łodzianie uniknęli porażki, ale, tak jak w poprzednim meczu, stracili prowadzenie w ostatnich dwóch minutach. W sumie przez 240 sekund festiwalu błędów drużyna Franciszka Smudy ma 5 punktów mniej. Zajmuje trzynaste miejsce, zamiast rządzić i dzielić naszą ekstraklasą.

Głównie za sprawą czterech Brazylijczyków zyskała widowiskowość gry Widzewa. Cieszy wzrost formy Maćka Terleckiego. Rutynowany Robert Dymkowski pokazał co znaczy dobra zmiana. W dwóch minionych meczach łodzianie potrafili wypracować kilkanaście dogodnych sytuacji bramkowych, ale wykorzystali tylko trzy. Zamiast konkurowania z Żurawskim i Rasiakiem na liście strzelców, Andjelkovic jeszcze nie potrafił zdobyć gola. We wtorek mankamentem był brak strzałów zza pola karnego.

W polu karnym rywali łodzianie nadmiernie mnożą podania. Rażące błędy w obronie, utrata kontroli nad wydarzeniami na boisku w końcowej fazie meczu wręcz zdumiewają. Na domiar złego Smuda uparł się, by prowadząc w końcówkach nie wzmacniać defensywy. Od początku sezonu reprezentacyjny obrońca młodzieżówki Michał Stasiak zagrał w Widzewie 46 minut. Zgadzamy się z wysoką oceną trenera Widzewa testowanego w obronie Darci Monteiro.

Z Amiką miał wiele odbiorów, dobrze inicjował ataki, w sobie tylko znany sposób w 17 minucie uratował drużynę, po kiksie Bataty. Ale przesadą jest nobilitowanie go na zawodnika nr 1 meczu. Wszak to z jego strony padł wyrównujący gol, a bramkę zdobył zawodnik, którego miał pilnować. Brazylijczyk nie zagra z Lechem, bo jako pierwszy odsunięty zostanie za kartki, na które pracuje wyjątkowo niefrasobliwie. Nie można twierdzić, że trener nie poszukuje optymalnego zestawienia. Grało już 20 widzewiaków, a tylko Węgrzyn i Batata w pięciu pełnych meczach. To oraz względy językowe, mają wpływ na brak zgrania i zaskakujące nieporozumienia.

Dziś po godzinie 16 widzewiacy wylatują z Warszawy do Berlina. Stamtąd widzewski autokar zawiezie ich do ośrodka w Bersinghausen, ktoóry będzie bazą treningową. Do Niemiec udaje się ta sama siedemnastka piłkarzy, co w meczu z Amiką, z tym, że kadrowiczów młodzieżówki (Stasiaka, Rachwał i Grzelaka) zastąpili Brodecki. Gostyński i Daniel Janeczko. W czwartek w Bielefeld zagrają mecz, z którego dochód będzie przeznaczony dla niemieckich powodzian.

Rywalem będzie Arminia (bez kadrowicza Wichniarka, ale z Boguszem i Murawskim). W niedzielę drugi mecz charytatywny z klubem ligi regionalnej. W poniedziałek Widzew wyjedzie do Berlina i stamtąd samolotem przyleci do Warszawy. W szóstej kolejce ligi Widzew podejmuje Lecha Poznań w piątek, 13 września, o godz. 20.

Autor artykułu: Bogusław Kukuć

Comments are closed.