Warcie się powiodło

August 31st, 2002

Wczoraj na sesji Rady Powiatu Sieradzkiego próbowano ocenić kondycję szpitali, funkcjonujących na terenie powiatu. Analizie podlegały ostatnie cztery lata, zatem czas reformy służby zdrowia, związanej głównie z nowym sposobem finansowania usług medycznych. Starostwo nie jest organem założycielskim zarówno dla dwóch szpitali w Sieradzu, jak i jednego w Warcie.

Wszystkie szpitale w powiecie sieradzkim przeprowadziły restrukturyzację zatrudnienia i łóżek, ale tylko w warckim szpitalu przyniosło to efekt w postaci likwidacji zadłużenia. Powiatowi rajcy nie szczędzili słów pochwały pod adresem Krystyny Pietryskiej, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego w Warcie.

Zapytaliśmy dyrektora tej placówki jak to się stało, że restrukturyzacja przyniosła oczekiwane efekty?

– Każdy szpital ma swoją specyfikę i drogę dochodzenia do normalności – wyjaśnia Krystyna Pietryska. – To, że nam się udało, jest efektem wspólnego działania związków zawodowych i całej załogi. Szpital zapłacił za to wysoką cenę, bo jedna czwarta zatrudnionych straciła pracę. Niestety, nie dało się inaczej. Konsekwentna realizacja programu naprawczego, a potem restrukturyzacja przyniosła rezultaty.

Wśród istotnych pociągnięć było też dostosowanie posiadanej bazy do potrzeb, czyli wyłączenie części budynków, a także przygotowanie oferty szpitala do oczekiwań rynku.

Autor artykułu: (bbs)

Możemy sobie pomóc

August 31st, 2002

Na apel Urzędu Miasta w Sieradzu o oddawanie krwi odpowiedziało wielu mieszkańców. Na placu Wojewódzkim przed specjalnym ambulansem ustawiały się długie kolejki ofiarodawców najcenniejszego z leków.

– Nigdy nie wiadomo, co się człowiekowi przydarzy. Oddaję krew od kilku lat. Wiem, że mogę w ten sposób uratować ludzkie życie – powiedział Robert Makota.

W sytuacji, gdy Banki Krwi narzekają na małą ilość zapasów, taka akcja wydaje się być zasadna.

To nie pierwszy raz, gdy ambulans odwiedza kolejne miasta i wsie regionu. Ostatnio krew oddali mieszkańcy Burzenina, a wkrótce dołączą do nich krwiodawcy z Brąszewic.

– To bardzo dobry pomysł – powiedziała wiceprezydent Sieradza Anna Krakowiak, która również włączyła się do akcji. – Robię to od 1995 roku, gdy okazało się, że moja krew była potrzebna mojemu ojcu. Teraz ofiarowuję ją innym chorym.

Wśród wczorajszych honorowych dawców znaleźli się tacy, którzy oddali krew po raz pierwszy.

– Wiem, że w ten sposób pomagam potrzebującym i choć strasznie się boję, to cel jest dla mnie ważniejszy – powiedziała Emilia Lajblich.

– Zazwyczaj podczas dwugodzinnej akcji przychodzi do nas od kilku do kilkunastu osób – powiedziała Agnieszka Kosztowny, lekarz z sieradzkiego szpitala. Pod jej czujnym okiem krew oddawali zarówno starsi, jak i młodsi sieradzanie. Teraz dar mieszkańców Sieradza trafi do Regionalnego Centrum Krwi. Po zbadaniu i odpowiednim zakwalifikowaniu będzie rozesłana do szpitali w województwie łódzkim.

Autor artykułu: Anna Skonka

W III lidze „złota jesień” skierniewiczan

August 30th, 2002

Trwa dobra passa skierniewickiej Unii. Drużyna trenera Sławomira Ryszkiewicza zwycięża w III lidze i awansuje w Pucharze Polski.

W niedzielę skierniewiczanie grają z beniaminkiem Mazowszem Grójec, i mimo zmęczenia pucharową potyczką z Ruchem Radzionków, są zdecydowanym faworytem.

– Zagrają najlepsi. Nikt nie pauzuje za kartki i na szczęście, nikt nie jest kontuzjowany. Piłkarze są jedynie poobijani, po meczu z Ruchem. Do niedzieli dojdą jednak do siebie – powiedział Bogdan Koziołkiewicz – kierownik Unii.

Gosso Stal Głowno wybiera się do Kozienic. – Doceniamy klasę przeciwnika – mówi Marek Chojnacki, trener drużyny z Głowna. Jeżeli zagramy tak jak z Pelikanem, nie powinno być źle. Nie wiem, czy będę mógł skorzystać ze Smakowskiego i Saganowskiego. Obaj narzekają na urazy i trenują z mniejszym obciążeniem. Do sprawności doszedł Mirosław Myśliński.

Pelikan Łowicz nie wygrał jeszcze meczu. Teraz podejmuje Legionovię.- W klubie nastroje nie są najlepsze. Po dwóch remisach i porażce trudno się dziwić – mówi Władysław Korbialik, kierownik Pelikana. Mecz będzie rzeczywiście meczem o wszystko. Czy również o utrzymanie posady trenera?

Nie chciałbym tego komentować. Nie ma mowy o jakichkolwiek transferach. Okres transferowy przecież się kończy. Nasi piłkarze potrafią rozegrać dobry mecz. Muszą przełamać się psychicznie – zakończył działacz.

*****

Czwarta kolejka III ligi, sobota: Gwardia Warszawa – Znicz Pruszków (12), Mława – Polonia Elbląg (17), Hutnik Warszawa – Wigry Suwałki (12). Niedziela: Jagiellonia – Okęcie (14), Pelikan – Legionovia (11.15), Kozienice – Gosso Stal Głowno (16), Unia – Mazowsze Grójec (11.15), Warmia Grajewo – Polonia II Warszawa (17).

Autor artykułu: (d)

Hermes z Widzewem

August 30th, 2002

We wczorajszym treningu Widzewa po raz pierwszy wziął udział 28-letni Brazylijczyk Hermes Neves Soares. Mimo trudów podróży, niezbyt okazały piłkarz (ma jedynie 168 cm wzrotu), prezentował dobrą formę i z pewnością wyszkolenie techniczne jest jego atutem.

Widzewscy działacze czekają na ostateczną opinię Franciszka Smudy w sprawie zasadności transferu, bowiem tylko do jutra PZPN zezwala na zmiany w składzie. Byłby to dziesiąty obcokrajowiec w Widzewie i czwarty Brazylijczyk (po Batacie, Giuliano i Monteiro).

Postraszeni informacją, że ma się pojawić na testach Andrzej Bledzerwski z Górnika, z zapałem trenują dwaj bramkarze Marcin Ludwikowski i Zbigniew Robakiewicz. Który z nich zagra we wtorkowym meczu z Amiką (początek o godz. 19)? To spotkanie zakończy piątą kolejkę.

Pierwszy mecz odbędzie się już dziś o godz. 20: w Katowicach GKS podejmuje Ruch. Obaj byli trenerzy Widzewa są w odmiennych nastrojach. Jan Żurek trenuje gospodarzy, nękanych kłopotami finansowymi, którzy są rewelacyjnymi liderami. Orest Lenczyk z chorzowianami nie zwyciężył w tym sezonie.

Sobotnie mecze: Pogoń – Górnik (godz. 16), Groclin – KSZO (16.30), Zagłębie – Odra (16.30), Lech – Wisła Płock (19). Niedziela: Szczakowianka – Polonia (15), Legia – Wisła (20).

Autor artykułu: (bk)

Gangsterska współpraca ze zgrzytami

August 30th, 2002

Po spektakularnej akcji w Spale tydzień temu łódzka policja zatrzymała 9 groźnych bandytów, a jednego zastrzeliła. Zatrzymani należeli do dwóch grup, które czasem współpracowały, ale czasem – bezpardonowo rywalizując o zyski – wchodziły sobie w paradę.

Centralne Biuro Śledcze w Łodzi i Lublinie sprawdza narkotykowe powiązania zatrzymanych osób. Sprawdza kto z przestępców wchodzących w skład grup jest na wolności. Śledztwo może doprowadzić do rozpracowania przechodzącego przez Polskę szlaku przemytu narkotyków: heroiny, kokainy, marihuany i amfetaminy.

Zatrzymani gangsterzy trafili do aresztów. Ponieważ są wyjątkowo niebezpieczni, aby utrudnić im porozumiewanie się między sobą rozmieszczono ich w celach kilku aresztów w Polsce. Ranny 30-letni Grzegorz B., który ma w tej chwili najcięższy zarzut z zatrzymanych (usiłowanie zabójstwa dwóch policjantów) miał trafić do szpitala więziennego przy Kraszewskiego w Łodzi, został jednak wywieziony do innego szpitala. Dwóch przestępców z Radomia, 29-letni Daniel K. i 25-letni Piotr K., trafiło do aresztu w Lublinie. Okazało się, że tamtejsza prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przemytu narkotyków na wielką skalę, w który są zamieszani. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w przemyt byli zaangażowani także inni zatrzymani w ubiegłym tygodniu przestępcy.

Kogo by tu porwać?

Według policji grupy łódzka i radomska duże pieniądze zarabiały m.in. na porwaniach. Funkcjonariusze są przekonani, że o zdecydowanej większości uprowadzeń dla okupów, które miały miejsce nigdy oficjalnie nie dowie się ani policja, ani prokuratura.

– To część sprytnej bandyckiej strategii – tłumaczy łódzki oficer. – Przestępcy wiedzą, kto ma duże pieniądze, a nie potrafi wytłumaczyć policji i urzędowi skarbowemu, w jaki sposób je zarobił. Komuś takiemu porywa się żonę albo dziecko. Często taki ktoś płaci okup bez powiadamiania policji o przestępstwie, bo nie chce wtajemniczać nikogo w swoje nieczyste interesy, które przynoszą mu nieopodatkowaną górę pieniędzy.

Takie postępowanie to błąd, ponieważ bandyci mogą porwać po raz drugi tę samą osobę. Łódzka policja kryminalna może pochwalić się nieprawdopodobną, bo stuprocentową skutecznością w wykrywaniu sprawców porwań dla okupu. Brzmi to niewiarygodnie, ale wszystkie zgłoszone łódzkiej policji sprawy uprowadzeń zostały wyjaśnione…

Z ustaleń funkcjonariuszy wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi wynika, że zatrzymani w Spale gangsterzy mieli na koncie albo współpracowali przy kilkunastu uprowadzeniach. Chodzi tu m.in. o głośne porwanie żony łódzkiego biznesmena – Grzegorza K. Jedno udane uprowadzenie to dla nich zysk rzędu 1 mln zł.

Rozmawiać albo strzelać

Ci z zatrzymanych w Spale gangsterów, którzy w ogóle chcieli rozmawiać z policją twierdzili, że przyjechali… popływać w basenie Centralnego Ośrodka Sportu. Przyjechali jednak na negocjacje i rozliczenia. Z ustaleń policji wynika, że grupa łódzka, której miał szefować 25-letni Łukasz R. ps. Rataj, była silniejsza od radomskiej, ale ta druga wcale nie była od pierwszej uzależniona.

Co więcej, to mieszkańcy Radomska mieli ponoć lepsze kontakty z przestępcami z Turcji, Holandii i Szwecji (między tymi krajami a Polską krążyły narkotyki).

Prawdopodobnie zatrzymani mężczyźni byli organizatorami siatek przemytu heroiny z Turcji do Holandii, a także wywozu amfetaminy z Polski i przywozu marihuany z Holandii. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sami nie angażowali się w produkcję środków odurzających.

Jedna z przyjętych hipotez mówi, że łodzianie chcieli bardziej zaangażować się w przemyt i dystrybucję narkotyków; temu miało m.in. służyć spotkanie w Spale, na które przestępcy przyjechali z trzema pistoletami, rewolwerem, kastetami, kijami bejsbolowymi i kamizelkami kuloodpornymi.

Miękkie prawo?

Wszyscy zatrzymani w Spale przestępcy mieli bogate policyjne kartoteki i kryminalną przeszłość. Być może, gdyby byli surowiej traktowani przez prokuraturę i sądy, nie „rozwinęliby się” z drobnych złodziejaszków w niezwykle groźnych bandytów.

30-letni Grzegorz B., który chciał zabić policjantów przejeżdżając po nich w Spale passatem, w wieku 18 lat został zatrzymany z dużą złodziejską grupą za kradzieże samochodów głównie na Widzewie. Miał więcej szczęścia niż jego kolega i pasażer passata Przemysław K., który zginął w tym samochodzie.

Może 25-letniego Rataja podejrzanego między innymi o podłożenie bomby pod Film Pub przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi nie należało kilka miesięcy temu wypuszczać z więzienia na wolność, aby poddał się operacji kręgosłupa. Policjanci, którzy zatrzymywali gangstera twierdzą, że zachowywał się jakby był uosobieniem zdrowia. Jak to się stało, że opuścił więzienie?

Autor artykułu: Sławomir Jastrzębowski

Zrezygnował, bo kazali…

August 29th, 2002

Marek Madej zrezygnował wczoraj ze stanowiska dyrektora Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego. To skutek oświadczenia lustracyjnego, w którym przyznał się do pracy w kontrwywiadzie PRL.

Około godz. 10 do łódzkiego ośrodka przyjechał Janusz Pieńkowski, dyrektor generalny TVP, odpowiedzialny za ośrodki regionalne. Pełnienie obowiązków dyrektora powierzył Markowi Pietrakowi, dotychczasowemu sekretarzowi programowemu.

We wczorajszym komunikacie TVP podała, że Madej sam zrezygnował z funkcji dyrektorskiej, a zarząd jedynie przyjął tę dymisję. Według Madeja, było inaczej.

– Zarząd telewizji dał mi propozycję nie do odrzucenia, abym złożył rezygnację – powiedział nam Marek Madej. – Przekazał mi ją mój bezpośredni przełożony, Janusz Pieńkowski. Pieńkowski zaprzecza temu.

– Widać, że w Polsce nie opłaca się mówienie prawdy – komentuje Madej. – Gdybym skłamał w oświadczeniu lustracyjnym, ewentualne postępowanie w mojej sprawie, jeśli w ogóle by je wszczęto, trwałoby zapewne tak długo, że wcześniej przeszedłbym na emeryturę.

Marek Madej powiedział nam, że otrzymał korzystną propozycję współpracy. – Będzie komentował wydarzenia sportowe – wyjaśnił rzecznik TVP, Janusz Cieliszak. Przed objęciem funkcji dyrektorskich Madej był dziennikarzem sportowym.

Madej został dyrektorem Łódzkiego Ośrodka Telewizyjnego w czerwcu. Funkcję tę przejął po Januszu Pieńkowskim. Wcześniej był tu dwukrotnie wicedyrektorem ds. programowych. W 1996 r. trzy związki zawodowe zwracały się do zarządu TVP o odwołanie Madeja.

– Mamy wątpliwą satysfakcję, że po tylu latach naszych protestów przeciw kolejnym nominacjom Marka Madeja został on wreszcie odwołany – mówi Waldemar Wiśniewski, członek prezydium Syndykatu Dziennikarzy Polskich.

Autor artykułu: (pp)

Koniec letniego wypoczynku

August 29th, 2002

Ostatnie dni wolności od zajęć szkolnych nie muszą być wcale nudne. Amatorzy mocnych wrażeń mogą poskakać na bungee. Sieradzanie nie muszą szukać tego urządzenia daleko.

Wystarczy iść na aleję Grunwaldzką. Ci, którzy wybierają się do Jarocic na obchody 50-lecia OSP, także będą mogli wykazać się nie lada odwagą, bo i tam znajdą bungee.

31 sierpnia MOSiR organizuje w Męce imprezę „Pożegnanie wakacji”. Cross rowerowy to jedna z głównych atrakcji tego sobotniego festynu.

A wieczorem miłośnicy breakdance w dyskotece „Hipodrom” będą mogli podziwiać tancerzy, którzy zaprezentują swoje wyjątkowe umiejętności. Walka toczyć się będzie o Puchar dyskoteki „Hipodrom”.

Autor artykułu: (ask)

Tenis i kremówki

August 29th, 2002

Po raz trzeci rozegrano w Sieradzu turniej tenisowy o puchar prezesa zarządu firmy Kwartet. Do rywalizacji na kortach MOSiR w Sieradzu stanęło 18 zawodników z całej Polski.

W finale kategorii wiekowej do lat 46 najlepszy okazał się Daniel Dundziak, który ograł Tomasza Matuszewskiego 6:1, 6:0. Kategoria wiekowa powyżej 46 lat przyniosła sukces Marianowi Bieńkowskiemu, który w decydującym spotkaniu pokonał Andrzeja Sperzyńskiego 7:6, 6:3.

W deblu triumfowała para Daniel Dudziak – Wojciech Kandulski przed parą Jerzy Buczek – Tomasz Matuszewski. W turnieju pocieszenia najlepszy okazał się Tadeusz Fogiel po zwycięstwie w decydującym meczu z Zenonem Łukaszukiem 5:7, 7:5, 7:5. Za najlepszego zawodnika turnieju uznano Daniela Dudziaka.

Turniej cukierników to nie tylko rywalizacja na korcie. Zorganizowano także seminarium, podczas którego uczestnicy mogli podzielić się doświadczeniami z branży cukierniczej.

Dyskutowano także nad modyfikacją dotychczasowych receptur, chociażby na… papieskie kremówki. Firma Kwartet zaprezentowała przy okazji wyroby przygotowane na własnych komponentach.

Spotkanie uatrakcyjniła sieradzka firma Autosir prezentując najnowsze modele Fiata.

Autor artykułu: (d)

Pierwszy trener Zbigniew Podsiebierski

August 28th, 2002

Zbigniew Podsiebierski został wczoraj trenerem piłkarzy drugoligowego Stasiaka Ceramiki Opoczno. Zastąpił zwolnionego w niedzielę Mariusza Łaskiego, którego był asystentem. Na kierownika drużyny prezes Mirosław Stasiak wyznaczył Zdzisława Nowaka (pracownika, a wcześniej wiceprezesa zarządu Ceramiki).

Podsiebierski urodził się w Warszawie w 1954 roku. Mieszkał także w Łodzi, a do Opoczna przeniósł się w 1965 roku. W piłkę nożną grał w Opocznie oraz Śniadrwach Orzysz. W 1978 roku uzyskał uprawnienia instruktorskie.

W klubie (MZKS i KS Opoczno, Opoczniance, Ceramice) pracuje od 1978 roku, gdy uzyskał uprawnienia instruktora.

Dwukrotnie w latach osiemdziesiątych był szkoleniowcem LKS Białaczów. W opoczyńskim klubie pełnił obowiązki kierownika drużyny, asystenta i pierwszego trenera (po raz ostatni w 1995 roku).

Wczoraj doszło do spotkania Mirosława Stasiaka ze Zdzisławem Wojciechowskim, przewodniczącym rady miejskiej Opoczna oraz burmistrzem miasta Janem Wieruszewskim.

Prezes klubu chce, żeby miasto finansowało utrzymanie klubu i sekcji młodzieżowych. Stasiak będzie łożył na drugoligową drużynę. Decyzje zapadną na piątkowej sesji rady miejskiej.

Autor artykułu: (jusz)

Pastuszka blisko ŁKS

August 28th, 2002

Działacze ŁKS zamierzają podpisać umowę z Maciejem Pastuszką, piłkarzem występującym w Wiśle Płock. Wczoraj zawodnik przyjechał do Łodzi i przeszedł badania. Wypadły pozytywnie.

Przez ostatnich sześć tygodni Pastuszka leczył uraz mięśnia dwugłowego. Rozpoczął dopiero treningi i nie zanosi się na jego występ w sobotnim spotkaniu z Polarem Wrocław.

Trener Włodzimierz Gąsior bardzo dobrze zna piłkarza, bowiem prowadził go w Koronie Kielce. Pastuszka zrobił furorę na boiskach drugiej ligi i trafił do Płocka. Gąsior uważa go za uniwersalnego piłkarza, który może grać w ataku i pomocy.

Autor artykułu: (jusz)