Po spektakularnej akcji w Spale tydzień temu łódzka policja zatrzymała 9 groźnych bandytów, a jednego zastrzeliła. Zatrzymani należeli do dwóch grup, które czasem współpracowały, ale czasem – bezpardonowo rywalizując o zyski – wchodziły sobie w paradę.
Centralne Biuro Śledcze w Łodzi i Lublinie sprawdza narkotykowe powiązania zatrzymanych osób. Sprawdza kto z przestępców wchodzących w skład grup jest na wolności. Śledztwo może doprowadzić do rozpracowania przechodzącego przez Polskę szlaku przemytu narkotyków: heroiny, kokainy, marihuany i amfetaminy.
Zatrzymani gangsterzy trafili do aresztów. Ponieważ są wyjątkowo niebezpieczni, aby utrudnić im porozumiewanie się między sobą rozmieszczono ich w celach kilku aresztów w Polsce. Ranny 30-letni Grzegorz B., który ma w tej chwili najcięższy zarzut z zatrzymanych (usiłowanie zabójstwa dwóch policjantów) miał trafić do szpitala więziennego przy Kraszewskiego w Łodzi, został jednak wywieziony do innego szpitala. Dwóch przestępców z Radomia, 29-letni Daniel K. i 25-letni Piotr K., trafiło do aresztu w Lublinie. Okazało się, że tamtejsza prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie przemytu narkotyków na wielką skalę, w który są zamieszani. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w przemyt byli zaangażowani także inni zatrzymani w ubiegłym tygodniu przestępcy.
Kogo by tu porwać?
Według policji grupy łódzka i radomska duże pieniądze zarabiały m.in. na porwaniach. Funkcjonariusze są przekonani, że o zdecydowanej większości uprowadzeń dla okupów, które miały miejsce nigdy oficjalnie nie dowie się ani policja, ani prokuratura.
– To część sprytnej bandyckiej strategii – tłumaczy łódzki oficer. – Przestępcy wiedzą, kto ma duże pieniądze, a nie potrafi wytłumaczyć policji i urzędowi skarbowemu, w jaki sposób je zarobił. Komuś takiemu porywa się żonę albo dziecko. Często taki ktoś płaci okup bez powiadamiania policji o przestępstwie, bo nie chce wtajemniczać nikogo w swoje nieczyste interesy, które przynoszą mu nieopodatkowaną górę pieniędzy.
Takie postępowanie to błąd, ponieważ bandyci mogą porwać po raz drugi tę samą osobę. Łódzka policja kryminalna może pochwalić się nieprawdopodobną, bo stuprocentową skutecznością w wykrywaniu sprawców porwań dla okupu. Brzmi to niewiarygodnie, ale wszystkie zgłoszone łódzkiej policji sprawy uprowadzeń zostały wyjaśnione…
Z ustaleń funkcjonariuszy wydziału kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi wynika, że zatrzymani w Spale gangsterzy mieli na koncie albo współpracowali przy kilkunastu uprowadzeniach. Chodzi tu m.in. o głośne porwanie żony łódzkiego biznesmena – Grzegorza K. Jedno udane uprowadzenie to dla nich zysk rzędu 1 mln zł.
Rozmawiać albo strzelać
Ci z zatrzymanych w Spale gangsterów, którzy w ogóle chcieli rozmawiać z policją twierdzili, że przyjechali… popływać w basenie Centralnego Ośrodka Sportu. Przyjechali jednak na negocjacje i rozliczenia. Z ustaleń policji wynika, że grupa łódzka, której miał szefować 25-letni Łukasz R. ps. Rataj, była silniejsza od radomskiej, ale ta druga wcale nie była od pierwszej uzależniona.
Co więcej, to mieszkańcy Radomska mieli ponoć lepsze kontakty z przestępcami z Turcji, Holandii i Szwecji (między tymi krajami a Polską krążyły narkotyki).
Prawdopodobnie zatrzymani mężczyźni byli organizatorami siatek przemytu heroiny z Turcji do Holandii, a także wywozu amfetaminy z Polski i przywozu marihuany z Holandii. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że sami nie angażowali się w produkcję środków odurzających.
Jedna z przyjętych hipotez mówi, że łodzianie chcieli bardziej zaangażować się w przemyt i dystrybucję narkotyków; temu miało m.in. służyć spotkanie w Spale, na które przestępcy przyjechali z trzema pistoletami, rewolwerem, kastetami, kijami bejsbolowymi i kamizelkami kuloodpornymi.
Miękkie prawo?
Wszyscy zatrzymani w Spale przestępcy mieli bogate policyjne kartoteki i kryminalną przeszłość. Być może, gdyby byli surowiej traktowani przez prokuraturę i sądy, nie „rozwinęliby się” z drobnych złodziejaszków w niezwykle groźnych bandytów.
30-letni Grzegorz B., który chciał zabić policjantów przejeżdżając po nich w Spale passatem, w wieku 18 lat został zatrzymany z dużą złodziejską grupą za kradzieże samochodów głównie na Widzewie. Miał więcej szczęścia niż jego kolega i pasażer passata Przemysław K., który zginął w tym samochodzie.
Może 25-letniego Rataja podejrzanego między innymi o podłożenie bomby pod Film Pub przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi nie należało kilka miesięcy temu wypuszczać z więzienia na wolność, aby poddał się operacji kręgosłupa. Policjanci, którzy zatrzymywali gangstera twierdzą, że zachowywał się jakby był uosobieniem zdrowia. Jak to się stało, że opuścił więzienie?
Autor artykułu: Sławomir Jastrzębowski