Działania nad Próbą

August 27th, 2002

Tego lata pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury i Gminnej Biblioteki Publicznej w Brzeźniu zapraszają w plener. Miejscem spotkań i zabaw jest plaża nad zbiornikiem Próba.

– Organizujemy czas nie tylko dzieciom, ale i dorosłym wypoczywającym nad Próbą – przyznaje Dorota Kubiak, dyrektor GOK w Brzeźniu.

– Najmłodszym najbardziej podobają się konkurencje sportowe, a tym zmaganiom chętnie kibicują rodzice. Sami zresztą też się garną do udziału w sportowej rywalizacji. Zarówno jednych, jak i drugich interesują też spektakle, które akurat proponujemy.

Podczas ostatnich spotkań w plenerze wypoczywający mieli okazję zobaczyć „Legendę o smoku wawelskim”, przedstawienie w wykonaniu krakowskich aktorów Studia Małych Form Teatralnych. Wystąpił również chór działający przy Klubie Emeryta i Rencisty w Brzeźniu oraz Dziecięcy Teatr Kameralny z Kliczkowa Małego, funkcjonujący przy miejscowej bibliotece.

Józef Misiak, wójt Brzeźnia: – Nie od razu było oczywiste, że imprezy nad zalewem organizowane przez naszych pracowników kultury tak dobrze się przyjmą. Trzeba było jednak spróbować. Ponieważ nasze placówki przygotowują imprezy w różnych miejscowościach na terenie gminy, to podsunąłem pomysł, żeby tego lata przenieśli się z tymi działaniami nad zalew. Było wiele różnych wątpliwości, ale okazało się że pomysł jest trafiony, czyli jest zapotrzebowanie na proponowane imprezy.

Autor artykułu: (bbs)

Szczyt przed dzwonkiem

August 26th, 2002

W łódzkich hipermarketach rozpoczął się szczyt zakupów przyborów szkolnych. Przez wielkie sklepy przewija się dziennie kilkaset osób, które wybierają najpotrzebniejsze przedmioty do nauki. Tak będzie najprawdopodobniej przez cały najbliższy tydzień.

Rodzice najczęściej kupują najbardziej potrzebne uczniowi rzeczy: zeszyty, bloki rysunkowe, przybory do pisania, rysowania czy malowania. Znacznie mniej decyduje się na kupno nowego plecaka czy tornistra – głównie z powodu ceny.

Wyjścia nie mają tylko rodzice pierwszoklasistów. Dla ich dzieci wszystko musi być nowe.

Tymczasem właściciele małych sklepów z artykułami papierniczymi narzekają. Kupujących – pomimo zbliżającego się końca wakacji – jest w nich mało. Sprzedawcy w sklepie przy ul. Więckowskiego szczyt zakupów szkolnych obserwują od kilku lat dopiero na początku roku szkolnego, rzadko pod koniec sierpnia. Niektórzy twierdzą, że winna jest piękna pogoda utrzymująca się wciąż w Polsce. Przez to część rodziców przedłuża sobie urlopy i nie myśli o nauce swoich pociech.

Większość właścicieli małych sklepach wini jednak za brak klientów supermarkety.

– Nie ma żadnego ruchu i tak jest od trzech lat – mówi Elżbieta Ircha, właścicielka sklepu z przyborami szkolnymi przy ul. Sienkiewicza.

– Oceniam, że od czasu pojawienia się supermarketów, sprzedaż w moim sklepie spadła o 80 procent. Uważam zresztą, że ze szkodą dla klientów: w wielkich sklepach sprzedawane są wyroby o niższej jakości, które na dodatek nie zawsze są tańsze.

Autor artykułu: (rok)

Niezdrowe parkowanie na Zdrowiu

August 26th, 2002

To, co dzieje się w pogodne, wolne dni w okolicy ogrodu zoologicznego i lunaparku na Zdrowiu, przypomina wojnę podjazdową. Trwa tam wojna o każdy metr ziemi i każde wolne miejsce nadające się do zaparkowania, nawet jeśli znajduje się na chodniku lub trawniku.

– Ktoś powinien pomyśleć, że w weekendy na Zdrowie przyjeżdża bardzo dużo ludzi i zbudować tu parking – narzeka kierowca nissana, który zostawił samochód pośród kilkunastu już parkujących na chodniku.

– Nie wiem, gdzie mam zaparkować – złości się pan Zbigniew, kierowca niebieskiego fiata, który z dziećmi przyjechał z Pabianic do łódzkiego zoo. – W uliczkę przed ogrodem zoologicznym nie sposób wjechać, taki jest ścisk.

Na ulicy w kierunku lunaparku obowiązuje zakaz wjazdu. Wokół tylko zakazy. Najłatwiej pozamykać ulice i będzie po kłopocie.

– Nie chodzi o zakazy dla samych zakazów – słyszymy od urzędnika w wydziale dróg UMŁ. – Kierowcy jednak nie respektują przepisów i najchętniej wjechaliby samochodami do zoo, żeby nie trzeba było chodzić. Parkingi wokół są niewykorzystane, a co niedziela jest problem z samochodami wciskającymi się w parkowe alejki.

– Są i tacy, którzy wjeżdżają kilkadziesiąt metrów parkową alejką i parkują przy samej muszli koncertowej – słyszymy od oficera dyżurnego Straży Miejskiej. – Naz patrol jest na Zdrowiu w każdy weekend i karze najbardziej dokuczliwych kierowców mandatami. To jednak nie pomaga.

– Postawiliśmy słupki, żeby chronić park przed kierowcami, ale co sprytniejsi przecinają trawnik, albo przejeżdżają między barierami w miejscach przygotowanych dla niepełnosprawnych – mówią pracownicy przedsiębiorstwa Zieleń Miejska.

Urzędnicy wskazują na duży parking przy dawnym kąpielisku „Fala”, przy al. Unii.

– To ledwie kilkaset metrów od zoo i jest tam zupełnie luźno – mówią. – Jest bardzo dużo miejsc do parkowania wokół Zdrowia, np. przy ul. Srebrzyńskiej, w rejonie Ogrodu Botanicznego, przy Krzemienieckiej czy w uliczkach przyległych do Zdrowia. Moża też przystanąć dalej i dojechać na Zdrowie tramwajem.

Kierowcy ripostują, że tramwaje są zatłoczone, a parking przy al. Unii jest zarośnięty drzewami i strach tam zostawiać auto.

Jak się dowiedzieliśmy, miasto nie planuje budowy parkingów w rejonie parku na Zdrowiu, gdyż wzmożony ruch w tym rejonie pojawia się tylko okresowo – w weekendy, w dodatku tylko od wiosny do jesieni.

W planach jest natomiast przebudowa układu drogowego w tej okolicy. Nowa ulica miałaby ominąć rejon Zdrowia, zabierając z tego obszaru ruch tranzytowy, a ulica Konstantynowska byłaby drogą lokalną, być może z możliwością parkowania. Nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi, bo nie jest to zadanie priorytetowe dla miasta.
Na razie więc w weekendy kierowcy będą walczyć o miejsca i ryzykować mandaty.

Autor artykułu: (maj)

Dzień za kółkiem z przerwą na pranie

August 26th, 2002

Barbara Jastrzębska jest jedną z pięciu kobiet wykonujących w Łodzi zawód taksówkarza. – Jeżdżę od 1980 roku, na ogół od godziny 6.30 do 17 – mówi. – Około południa zawsze robię sobie przerwę. Jadę wtedy do domu, żeby ugotować mężowi obiad, coś wyprać i trochę posprzątać. Dziennie robię od czterech do pięciu kursów.

Zdaniem pani Barbary, praca taksówkarza jest wyjątkowa.

– Każdy dzień jest inny. Codziennie poznaje się nowych ludzi i przeżywa różne przygody. Kiedyś na przykład wiozłam do szpitala Matki Polki rodzącą kobietę – opowiada.

– Prowadząc taksówkę, starałam się jednocześnie dodać tej pani trochę otuchy. Czas gonił. Nie wiem, ile wtedy miałam na liczniku, ale pędziłam jak szalona. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Zdążyłyśmy na czas. Potem klientka powiadomiła mnie, że urodziła zdrową dziewczynkę.

– Pracując w tym zawodzie, mam niekiedy spore problemy, zwłaszcza jeśli do taksówki wsiada pijany mężczyzna – przyznaje. – Kiedyś taki zasnął mi w czasie jazdy. Nie mogłam go obudzić. „Jeszcze chwilę sobie pośpię” – powtarzał. „Jeszcze troszkę”. Myślę sobie, co tu robić?

Przecież sama go nie wyniosę. Na szczęście podał mi numer swojego domu. Tam przez przypadek natknęłam się na ludzi, którzy go znali. Skontaktowałam się z jego żoną i teściową. One sobie z nim poradziły bez większych problemów.

W życiu każdego taksówkarza, a zwłaszcza taksówkarza kobiety, zdarzają się przypadki, kiedy klient nie chce zapłacić za kurs. Jeden z klientów pod pozorem zakupów w sklepie komputerowym wszedł do bramy i… wyszedł sobie spokojnie z drugiej strony, gdyż była to brama przelotowa.

Niektóre przygody pani Barbary przypominają sceny z horroru. W środku zimy wsiadł do taksówki mężczyzna w tenisówkach i cienkim dresie. Przez cały czas starał się ukryć twarz, spoglądając w okno. Gdy przyszło do zapłacenia rachunku, nie pozwolił zapalić światła.

– Okropnie się wtedy bałam – wspomina. – Było strasznie ciemno. Koleżanka w podobnych okolicznościach została zaatakowana i uderzona kamieniem w głowę. Na szczęście mnie nic takiego nie spotkało, ale mogło być różnie. To czasami bardzo niebezpieczna praca.

Zdaniem pani Jastrzębskiej, reakcja ludzi na kobietę taksówkarza jest raczej pozytywna.

– Czasem spośród kilku stojących na postoju taksówek klienci wybierają moją, twierdząc, że kobiety spokojniej i bezpieczniej jeżdżą.

Wielu twierdzi, że przynosi im szczęście. Podobno, jeśli wiezie kogoś na egzamin, to sukces gwarantowany.
– Może rzeczywiście coś w tym jest? – zastanawia się pani Barbara. – Bardzo bym tego chciała.

Klienci taksówek płci męskiej nie mają na ogół zastrzeżeń do pracy kobiet w zawodzie taksówkarza. A nawet wręcz przeciwnie: – Jest mi w zasadzie wszystko jedno – mówi pan Radosław, stały klient firm taksówkarskich. – Jeżdżą prawie tak samo jak mężczyźni, może trochę wolniej. Ale podróżować z miłą kobietką zawsze jest przyjemniej…

Autor artykułu: (ggb)

Z Sieradza wyruszyła 392. „Armia Pana”

August 23rd, 2002

Wczoraj rano wyruszyła 392. Sieradzka Pielgrzymka na Jasną Górę. Bliscy pożegnali ponad 460 pątników, którzy z litanią do Wszystkich Świętych udawali się w kierunku Burzenina.

Liczącą 116 kilometrów trasę podzielono na trzy odcinki. Pierwszy nocleg sieradzkim pielgrzymom wyznaczono w Konopnicy i Szynkielowie. Drugą noc spędzą w Działoszynie. To miasto opuszczą w sobotę o godz. 4 rano, by po przejściu najdłuższego, liczącego 44 kilometry etapu, dotrzeć o godz. 17.30 pod szczyt Jasnej Góry.

Wśród kilkuset sieradzkich pątników przeważa młodzież szkolna i akademicka. Towarzyszy im 8 księży i 10 kleryków, zakonnice, służba medyczna, techniczna i zespoły muzyczno-wokalne. Po raz pierwszy na pielgrzymkę wybrała się grupa uczniów i nauczycieli z Gimnazjum nr 1.

Kilkunastomiesięczni pielgrzymi będą pokonywać drogę na ramionach rodziców i w wózkach. Co rok w sieradzkiej grupie przybywa rodzin z małymi dziećmi.

W tym roku każdy uczestnik 392. pielgrzymki oprócz identyfikatora i śpiewniczka otrzymał koszulkę z herbem Sieradza. W słonecznych T-shirtach pątnicy będą dobrze widoczni na całej trasie, a będą się na pewno wyróżniać w tłumie innych pielgrzymów podczas uroczystości pod jasnogórskim szczytem 26 sierpnia.

Autor artykułu: (bł)

Siódme: nie kradnij!

August 23rd, 2002

W sieradzkich marketach nie ma tak wielu kradzieży, jak w większych miastach, gdzie tworzą się zorganizowane szajki złodziei. Kradną wszyscy. Dorośli i dzieci. Dlatego kierownicy supermarketów szczególny nacisk kładą na ochronę towarów.

– Dla sieci sklepów „Albert” bramki antykradzieżowe są kosztownym przedsięwzięciem. Muszą wystarczyć nam lustra i wyczulony na złodziei personel – mówi Dominika Kosman, rzecznik prasowy sieci supermarketów „Albert”. – Staramy się, aby te droższe produkty – papierosy czy alkohol – znajdowały się bliżej kasy.

Niektóre sklepy posiadają szafki depozytowe, w których należy zostawiać duże torby i produkty zakupione wcześniej, a na teren marketu wchodzić tylko z koszykiem.

– Przy kasach umieściliśmy też informację, że torby należy zawieszać z przodu wózka. To nasz sposób na obronę przed złodziejami – mówi Aleksandra Kmieciak, kierownik supermarketu „Polo Market”.

Każdy sklep jest skrupulatnie obserwowany przez wynajętych ochroniarzy, którzy zatrzymują podejrzanych „klientów”. Pracownicy muszą być w tym celu odpowiednio przeszkoleni i zapoznani z przepisami prawa karnego. Dodatkowe procedury ustalają poszczególne supermarkety.

– Po zatrzymaniu podejrzanego ochrona nie ma prawa przeszukać jego torby, a na życzenie klienta można wezwać policję – informuje Dominika Kosman.

Niedawno taka przykra przygoda spotkała Olgę Trepanowską, która po zrobieniu zakupów w supermarkecie „Champion” została zatrzymana przez ochronę sklepu, gdy rozdzwoniły się bramki antykradzieżowe.

– To było dla mnie bardzo żenujące. Tłum gapiów czekał tylko na sensację, w której to ja zagrałam główną rolę – mówi zdenerwowana pani Olga.

Po opróżnieniu zawartości torebki okazało się, że przyczyną zatrzymania była książka, którą podejrzana o kradzież dostała trzy miesiące temu na urodziny. Ochroniarz poinformował klientkę, że na teren sklepu nie wolno wnosić rzeczy wcześniej w nim zakupionych.

– Większe sklepy mają podobne zabezpieczenia i często się zdarza, że bramki reagują na kody danego produktu, choć nie był on zakupiony w naszym markecie – wyjaśnia Beata Łapeta, kierownik marketu „Champion”. – Staramy się unikać takich zdarzeń, w jakim uczestniczyła nasza klientka. Dlatego apelujemy, by zostawiać wszelkie zakupione wcześniej rzeczy w specjalnie przygotowanych do tego celu szafkach.

– Gdyby tę nieszczęsną książkę kupiono dwa dni wcześniej i nie była jeszcze tak zniszczona, znacznie trudniej byłoby mi udowodnić, że jej nie ukradłam – ripostuje pani Olga.

Jej przypadek okazał się zwykłą pomyłką. Przyłapani na gorącym uczynku złodzieje bywają aroganccy i niegrzeczni. Doskonale wiedzą, jak wygląda postępowanie w takiej sprawie i co wolno ochroniarzowi. Skrzętnie to wykorzystują.

Jedynym wyjściem okazuje się wtedy interwencja policji.
Co pozostaje uczciwym klientom? Wyrozumiałość i dostosowanie się do wskazówek kierownictwa sklepów. Wtedy zakupy staną się prawdziwą przyjemnością, a widok obserwującego nachalnie ochroniarza nie będzie tak deprymujący.

Autor artykułu: Anna Skonka

Pokutne ścieżki

August 23rd, 2002

Pielgrzymowanie to wielowiekowa tradycja w naszym kraju. Polakom sierpień kojarzy się z czasem żarliwej modlitwy i pątniczych wądrówek na Jasną Górę.

Z Sieradza rozśpiewani pielgrzymi wyruszyli do Częstochowy już po raz 392. Temat przewodni tegorocznej pielgrzymki to: „Biblia księgą życia”. Chętnych do pokutnej i ciężkiej drogi było ponad 450. W tym roku opłata za znaczek pielgrzymki, opiekę medyczną, szczegółowy program, śpiewnik i przewożenie bagaży wynosiła 50 złotych. Po raz pierwszy przygotowano także jednakowe koszulki z nadrukiem.

– Jak zawsze wierni nie zawiedli. I tym razem wybrała się z Sieradza grupa ponad 460 – powiedział ks. Wojciech Marciszewski, organizator pielgrzymki z parafii pw. Wszystkich Świętych w Sieradzu.

Pielgrzymi to nie zawsze ci, którzy na nogach podążają na Jasną Górę. W kościele pw. NSJ w Sieradzu, już po raz drugi pątnicy mieli możliwość pielgrzymowania na rowerach.

– Taki rodzaj pielgrzymowania podoba mi się i na pewno w przyszłym roku wybiorę się na rowerze na Jasną Górę ponownie – powiedziała Emilia Dulka.

– Każdy sposób pielgrzymowania jest dobry. Ważne, by dobrze spędzać czas z przyjaciółmi i z Bogiem – powiedział ks. Jan Kozajda z parafii NSJ. Wielu pątników wyruszających z Sieradza na rowerową pielgrzymkę, to mieszkańcy Turku, Kaczek Średnich, Tomaszowa Lubelskiego, Warszawy, Łodzi, Częstochowy, Łasku, a nawet… Holandii.

Pielgrzymi podążają do Częstochowy pojedyńczo, w parach czy wielkich zorganizowanych grupach. Dla wielu te wędrówki to sens lata. Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie sierpnia bez pielgrzymki. Jest wśród nich Zdzisław Rybak, który w tym roku już po raz trzydziesty czwarty wyruszył na pokutny szlak.

Sieradzka pielgrzymka wyszła w drogę wczoraj, a wróci w czwartek 29 sierpnia. Sieradzanie będą mogli ją przywitać tego dnia około godz. 17 na rogatkach miasta. Nie zapomną o kwiatach dla pielgrzymów, którzy układają z nich krzyż przed wejściem do Kolegiaty, dziękując tym za pokutę, trudy drogi i szczęśliwy powrót do domu.

Autor artykułu: Katarzyna Biniaszczyk

Od Goi do Fijałkowskiego

August 22nd, 2002

Prace Francisca Goi, Pabla Picassa, Karola Hillera, Antoniego Starczewskiego i Stanisława Fijałkowskiego to najciekawsze propozycje wystawiennicze przygotowane przez łódzkie muzea i galerie. Na miłośników sztuki czekają również pokazy portretów Jana Pawła II, fotografii prasowej i performance.

9 września w Muzeum Historii Miasta Łodzi zostanie otwarta wielka ekspozycja poświęcona twórczości Francisca Goi i Giambattisty Piranesiego. Od 18 października w Pałacu Poznańskich będzie można oglądać fotograficzną historię świata według tygodnika „Newsweek”. Rewelacją jesieni ma być planowana na 25 listopada wystawa ceramiki, grafiki i arrasów Pabla Picassa. W styczniu zaś do Łodzi przyjedzie zbiór malarstwa amerykańskiego kolekcjonera polskiego pochodzenia Toma Podla.

– Jego kolekcja porównywana jest ze zbiorem Wojciecha Fibaka. Znajdują się w niej płótna najsłynniejszych polskich i żydowskich malarzy z kręgu Ecole de Paris – mówi Ryszard Czubaczyński, dyrektor Muzeum Historii Miasta Łodzi.

W łódzkim Muzeum Sztuki będzie można zobaczyć długo oczekiwane pokazy monograficzne dwóch wybitnych artystów łódzkich. W listopadzie otwarta zostanie wystawa poświęcona twórczości Karola Hillera, a w grudniu ekspozycja prezentująca bogaty i różnorodny dorobek Antoniego Starczewskiego. Prace tego ostatniego artysty równolegle będzie można również obejrzeć w filii Galerii 86, która szykuje się do wystawy prof. Stanisława Fijałkowskiego, zaplanowanej na październik.

Centralne Muzeum Włókiennictwa zaprosi 3 października na pokaz malarstwa dwóch niemieckich artystów Hansa Petera Haufa i Andreasa Grunerta, który jest przygotowywany wspólnie ze stuttgarckim Verein zur Forderung von Kunst und Kultur na Festiwal Czterech Kultur. Dwa tygodnie później zostanie otwarta wystawa kapeluszy. Będzie można na niej zobaczyć proces produkcyjny nakryć głowy oraz prace najlepszych łódzkich modystek oraz studentów ASP.

W listopadzie rozpocznie się w „Białej Fabryce” pokaz tkanin artystycznych Hanny Czajkowskiej i Ewy Poradowskiej-Weszler oraz przygotowywana przez Instytut Pamięci Narodowej ekspozycja poświęcona martyrologii dzieci.

Od 19 września w Galerii „Adi art” będzie można zobaczyć obrazy i rzeźby wybitnych artystów polskich i europejskich poświęcone Janowi Pawłowi II. Miejska Galeria Sztuki zapowiada pokazy obrazów ze swej kolekcji oraz grafik i rysunków Jerzego Nowotarskiego. Obie wystawy odbędą się w październiku. Galeria Manhattan na 18 października zaplanowała performance Jerzego Beresia. Tydzień później będzie można zobaczyć m.in. warsztat wycinanek z pieniędzy w wykonaniu Stowarzyszenia Artystycznego Ośrodek Zdrowia w Krakowie.

Autor artykułu: (pi)

Futbol według kiepskich

August 22nd, 2002

Jacek Trzeciak, który grał w RKS w poprzednim, sezonie chętnie wróciłby do Radomska z Włókniarza Kietrz, z którego został wypożyczony. Spadł z drużyną z pierwszej ligi, a wylądował w trzeciej. Włókniarz żąda za piłkarza aż 100 tysięcy złotych.

W drużynie gospodarzy zgodnie z naszymi zapowiedziami Tomasz Kazimierowicz straszył tylko wzrostem. Piłkarz chował się za plecy obrońców i nie walczył o górne piłki. Nie stanowił żadnego zagrożenia dla rywali. Dlatego został zmieniony w przerwie i chyba za późno.

W ubiegłym sezonie Kazimierowicz zbierał nawet dobre recenzje, ale zdobył tylko dwie bramki dla KS Myszków, do którego był wypożyczony. Klub ten spadł do trzeciej ligi.

Rafał Dopierała, który ma prowadzić grę drużyny, został zmieniony w 78 minucie. Unikamy w stosunku do tego piłkarza słowa ,,zawiódł’’. Po powrocie z ŁKS piłkarz został przesunięty do rezerw. ,,Zachęcano’’go do szukania nowego klubu. Do pierwszego zespołu RKS powrócił dopiero tuż przed rozpoczęciem ligi.

– Futbol według kiepskich – ocenił postawę piłkarzy jeden z widzów.

Na trybunach zaczęto spekulować, czy pierwszy trener straci posadę. Drużyna w trzech meczach zdobyła trzy punkty i tylko jedną bramkę.

– Pisarski, to pewnie twój ostatni mecz? – krzyczeli kibice RKS pod adresem szkoleniowca po ostatnim gwizdku sędziego.
Na trybunach siedziało kilku szkoleniowców, dla których posada w Radomsku byłaby nie lada gratką: Józef Żurawski i Marek Woziński, którzy prowadzili drużynę RKS w drugiej lidze. Pierwszy w sezonie 1995/1996, a drugi w 1998/1999. Był także Jan Beniger, były piłkarz Stali i Czarnych Radom, a później Ruchu Chorzów, który po zakończeniu kariery piłkarskiej prowadził śląskie drużyny.

Nic nie wskazuje na to, żeby trener Pisarski stracił posadę, przynajmniej do… sobotniego meczu z Hetmanem Zamość.

Autor artykułu: (d, jusz)

Tryznowie w Nowym Jorku

August 22nd, 2002

Książki artystyczne wyprodukowane w łódzkiej oficynie bibliofilskiej Jadwigi i Pawła Tryznów zostaną wystawione we wrześniu w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej.

Wystawa będzie towarzyszyć uroczystości wręczenia odznaczenia „Amicus Poloniae” doktorowi Paulowi LeClerc, prezydentowi Nowojorskiej Biblioteki Publicznej.

Odznaczenie to przyznawane jest przez polskie placówki dyplomatyczne osobom szczególnie zasłużonym wobec naszego kraju.

Jadwiga Tryzno, która pojedzie do Nowego Jorku na otwarcie wystawy, spotka się tam z członkami Grolier Club – najstarszego i największego towarzystwa miłośników książek w Stanach Zjednoczonych, posiadającego własną bibliotekę i wydawnictwo oraz urządzającego prestiżowe wystawy.

Jadwiga Tryzno pomoże członkom tego stowarzyszenia w przygotowaniach do ich bibliofilskiej podróży po Polsce, w trakcie której odwiedzą m.in. bibliotekę kościelną w Pelplinie, gdzie przechowywana jest Biblia Gutenberga, a także bibliotekę Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po drodze Amerykanie zahaczą też o Łódź, by obejrzeć zbiory Muzeum Książki Artystycznej.

Autor artykułu: (pas)